|
Relacja
z Międzynarodowego Seminarium Gordonowskiego Filharmonia Łódzka 21-23 maja 2010
To
już drugie przedsięwzięcie o międzynarodowej skali, podejmowane przez Fundację
Kreatywnej Edukacji. Tym razem partnerami, dzięki którym wydarzenie mogło dojść
do skutku były: Filharmonia Łódzka, reprezentowana przez Dominikę Jakubowską –
koordynatorkę odpowiedzialną za portugalską Companhię de Musica Teatral,
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wspierające finansowo seminarium
oraz Instytut Camoes i Ambasada Portugalska. Grono partnerów medialnych
tworzyły: Qlturka, Wychowanie Muzyczne w Szkole, Bliżej Przedszkola, jak i Polskie
Centrum Informacji Muzycznej.
Prace
przygotowawcze rozpoczęły się jeszcze w trakcie Europejskiego Seminarium
Gordonowskiego, które odbyło się w maju 2009 w Bydgoszczy. Wtedy to, jedna z
uczestniczek seminarium, jak również absolwentka kursu gordonowskiego Dominika
Jakubowska współpracująca z Filharmonią Łódzką zaproponowała swą macierzystą
placówkę na miejsce kolejnego seminarium. Od tego momentu upłynęło 12 miesięcy,
w trakcie których ruszył projekt Baby Boom Bum: warsztaty dla rodziców z
dziećmi do lat 3 w Filharmonii Łódzkiej (6 warsztatów w miesiącu), odbyły się
warsztaty dla studentów kilku uczelni, koncerty promujące seminarium i jesteśmy
już po tym międzynarodowym wydarzeniu . Ze względu na splot katastroficznych
wydarzeń w miesiącach: kwiecień i maj (wybuch wulkanu i zamknięte lotniska,
katastrofa lotnicza samolotu prezydenckiego oraz powódź) już myśleliśmy, że
sympozjum nie dojdzie do skutku, ale na szczęście się udało i mam podstawy
twierdzić, że tegoroczne spotkanie było jeszcze lepsze od poprzedniego.
A
dlaczego? Mieliśmy możliwość gościć w pełnym składzie grupę teatralną, łączącą
założenia Teorii uczenia się muzyki E.E. Gordona (poprzez różnorodny
melodycznie, rytmicznie materiał) oraz fantastyczną technikę aktorską. Paulo
Maria Rodrigues to mistrz zarówno w kontekście kompozytorskim, jak i genialny
aranżer i pedagog. Związany na co dzień z Casa de Musica w Porto tworzy
baśniowe, piękne muzycznie i doskonałe wykonawczo spektakle. Mieliśmy możliwość
obejrzeć Andakibebe oraz warsztaty oparte na materiale muzycznym ze spektaklu.
Radość dzieci była ogromna, aktorzy oprócz wykorzystania mowy ciała,
wszechstronności przekazu muzycznego nauczyli się nawet polskiego, by złapać
lepszy kontakt z małymi widzami. Zdjęcia ze spektakli oraz warsztatów mówią
same za siebie. Helena Rodrigues pokazała seminarzystom dokument projektu
realizowanego z nauczycielami muzyki, którym zainspirowała nas do zaproszenia w
przyszłym roku ponownie Companhia de Musica Teatral. Tym razem naszym celem
będzie zmotywowanie edukatorów do walki o mądrą edukację muzyczną, twórcze
formy, pracę nad uczeniem się muzyki przez dzieci a nie narzucaniem treści,
głównie teoretycznych.
Naszym
kolejnym wykładowcą był dr Richard Grunow z Eastman School of Music. Gościł już
dwukrotnie w Polsce, podczas seminariów gordonowskich w Zamościu (1998 rok) i
Bydgoszczy (2001). Przybliżył nam metodykę grupowego uczenia gry na
instrumentach, głównie dętych drewnianych i blaszanych, dzięki udziałowi
młodzieży szkolnej z łódzkiej szkoły muzycznej.
Seminarzyści mogli również poznać tajniki uczenia gry na sobie – za
pomocą fletów prostych, tak powszechnych w nauczaniu formalnym. Mogliśmy
zobaczyć i usłyszeć efekty pracy prowadzonej w opisany przez doktora sposób na
filmach zarejestrowanych podczas koncertów uczniów. Warto dodać, że młodzi
adepci muzyki uczestniczą czynnie w takich wydarzeniach jeszcze zanim nauczą
się czytać nuty. W ten sposób rozwija się ich muzykalność i zdolność do
improwizacji. Nie są skazani tylko na dekodowanie nut. Profesor podkreślał
ogromny potencjał uczestników seminarium, który ujawniał się podczas
improwizowania melodii opartych na określonych przebiegach harmonicznych.
Warsztaty
Emilii Kubik są jak zawsze momentem rozluźnienia, odreagowania i wędrówką w
głąb siebie oraz partnera. W tym roku uczestniczyli wszyscy, bez wyjątku, bez
względu na wiek (ćwiczył nawet sam dr Grunow!) czy zajmowane stanowisko.
Atmosfera była niepowtarzalna. Myślimy o zorganizowaniu systematycznych lub co
najmniej tygodniowych warsztatów labanowskich – tak wielką mamy potrzebę pracy
z ciałem. Emilia Kubik wykorzystuje podczas zajęć pomysły Detlefa Kapperta, założyciela Instytutu
Dynamiki Tańca i Ruchu w Essen. Zadania, które realizowaliśmy świetnie nadają
się do pracy z osobami zdrowymi oraz z zaburzeniami. Przede wszystkim są też
dobrym rozwiązaniem dla rozładowania agresji i ukierunkowania jej na
współdziałanie, czy też przełamywanie blokad we własnym ciele oraz budowanie relacji z drugim człowiekiem.
Miłosz Gawryłkiewicz w skrócie opisał założenia
audiacji wstępnej, by móc przejść do kierowania edukacją muzyczną naszych
dzieci i ich rodziców zgromadzonych podczas koncertu gordonowskiego Happy Jazz.
Zaangażowani w śpiew i rytmizowanie byli wszyscy seminarzyści (ponad 70 osób),
natomiast do ścisłego współprowadzenia koncertu zaproszone zostały: Zofia
Wolniakowska-Majewska (członek Polskiego Towarzystwa E.E. Gordona, założycielka
Centrum Twórczej Edukacji w Szczecinie, organizatorka koncertów Maluch w Operze
– w Operze na Zamku w Szczecinie oraz Jolanta Gawryłkiewicz (założycielka
Fundacji Kreatywnej Edukacji). Koncert składał się z części czysto wokalnych:
rytmicznych oraz melodycznych, jak również instrumentalnych. Utwory z nurtu
nowoorleańskiego grali Miłosz Gawryłkiewicz (trąbka), Marek Marszałek
(saksofony), Artur Lawrenz (perkusja), Łukasz Borowiecki (kontrabas) i Jakub
Kujawa (gitara). Chociaż było nas w sali
kameralnej ponad 120 osób, a atmosfera gorąca całe rodziny improwizowały,
tańczyły i śmiały się wspólnie bawiąc w takt muzyki. Polecamy formułę koncertów
gordonowskich wszystkim, którzy chcą zarazić miłośicą muzyki małe dzieci – są
niezawodne.
Michael Siefke przekazał nam swą pasję do instrumentów
perkusyjnych, na których można śmiało grać nawet przy niewielkim stopniu
umiejętności. Seminarzystom podobały się zwłaszcza duże instrumenty: congi,
bębny basowe, djambee. Kilka osób wypróbowało swoich zdolności dyrygenckich za
pośrednictwem całego ciała: głosu, skoków, ruchu rąk i innych
ekwilibrystycznych zabiegów. A na prawdę było warto, bo radość z tworzenia jest przeogromna.
Warsztaty Emilii Kubik (sobota) oraz Michaela Siefke
(niedziela) prowadzone były w dwóch grupach, na zmianę z warsztatami (sobota) i
spektaklami (niedziela) Andakibebe. Dzięki temu w zajęciach praktycznych uczestniczyło maksymalnie 35
osób, co zwiększyło komfort pracy.
Seminarium nie miałoby swej naukowej rangi, gdyby nie
Panie: prof. UWM dr hab. Małgorzata Suświłło, prezentująca wykład: Rozwijanie
inteligencji muzycznej w kontekście inteligencji wielorakich oraz dr Ewa Klimas
Kuchtowa z Akademii Muzycznej w Krakowie.
Pani Małgorzata Suświłło zaraziła nas swoją żywiołowością, umiejętnością
wplatania własnych doświadczeń, wieloletniej pracy pedagogicznej z dziećmi
przedszkolnymi do formuły wykładu. Pani Ewa Klimas-Kuchtowa
oprócz swojej pracy naukowej tłumaczy również szalenie ciekawe książki, które
stają się inspiracja do jej pracy. Tak było z „Umuzykalnianiem niemowląt i
małych dzieci” E.E. Gordona (tłumaczenie: E. Klimas-Kuchtowa oraz A. Zielińska)
oraz książką Efekt Mozarta Dona Campbella. Pani Ewa porównuje matki do
Pigmalionów – rzeźbiących doświadczenie własnego dziecka. Nie ulega
wątpliwości, że muzyka w edukacji powinna być celem samym w sobie, bo jest tego
warta jak wielokrotnie powtarza E.E. Gordon. Natomiast rozpatrywanie
holistyczne edukacji, tak wcześnie rozpoczętej dzięki wszechstronności muzyki
rozwija i nie pozostaje bez wpływu na: metaprocesy umysłowe, takie jak:
koncentracja, operacje abstrahowania, porównania, syntezowanie, analizowanie
oraz na procesy pamięciowe.
Z
seminarium pozostaną wspaniałe wspomnienia: obraz pięknego,
nowoczesnego,
przeszklonego i bardzo funkcjonalnego budynku Filharmonii Łódzkiej,
zdjęcia z
warsztatów, wykładów, koncertów i spektakli oraz film dokumentalny,
zarejestrowany oraz wyreżyserowany przez Andrzeja Starszewskiego i Adama
Kossakowskiego. Ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego
zostanie również sfinansowana publikacja: Podręcznik do kierowania
rozwojem
muzycznym dziecka do lat 6, autorstwa głównie członków reaktywowanego
Polskiego
Towarzystwa E.E. Gordona.
Organic - artykuł z pokonkursowej publikacji konkursu "Zabawa w zielone" .
Wywiad Magdaleny E. Sali z Jolantą Gawryłkiewicz
Teoria audiacji zakłada, iż dźwięk, któremu umysł nie nada znaczenia, nie jest muzyką. Czy zatem puszczanie muzyki dziecku, które jest jeszcze w brzuszku, jest zasadne?
Puszczanie dźwięków w okresie prenatalnym, a bardziej nawet śpiewanie dziecku do brzuszka przez mamę czy tatę jest zasadne zarówno z punktu widzenia uczenia się muzyki, jak i budowania relacji rodzica z dzieckiem. Akulturacja, która jest pierwszym typem audiacji wstępnej i służy budowaniu słownika muzycznego, jest nieodzownym etapem w procesie, którego etapów nie da się przeskoczyć. Trwa całe życie, a wiadomo, że z próżnego i Salomon nie naleje. Posłużę się analogią uczenia się języka: aby dziecko przemówiło w wieku roczku czy też trzech lat należy do niego mówić przez cały czas przed i po rozpoczęciu przez nie mówienia – skąd ma ono czerpać wzory językowe, wyrazy, zdania języka, w którym w przyszłości będzie się posługiwało płynnie w konwersacjach? Rozumienie towarzyszy temu procesowi, ale najpierw następuje: absorpcja, reakcje przypadkowe, celowe. Dopiero po tych poziomach audiacji możemy mówić o imitacji: pozbywaniu się egocentryzmu, samoobserwacji czy koordynacji śpiewu, ciała i oddechu. Profesor E.E. Gordon wnikliwie zbadał w jaki sposób uczymy się języka muzyki, już od okresu prenatalnego.
Po czym poznać, że naszemu maluszkowi, które dopiero co przyszło na świat, podobają się słyszane dźwięki?
Poprzez obserwację, przez reakcje, często mówimy o „wpatrywaniu się audiacyjnym”. Niektórzy rodzice, czy opiekunowie martwią się, że ich dzieci się nie odzywają, tylko słuchają z rozdziawioną buzią. No i w dodatku nie uśmiechają się, a przecież zawsze są takie pogodne. No ale kiedy mają się czegoś nauczyć, jeśli nie pozwolimy im na swobodne, nie wymuszone przez nasze troszkę nachalne próby (zatańcz tak jak pani, poruszaj nóżką – przecież potrafisz itd.) polecenia. Wiem, że opiekunowie chcą jak najlepiej i sama niestety łapię się, iż mojej córce coś narzucam. A tu nie chodzi o tresurę, ponieważ rozumienia nikt nas nie nauczy. Każde dziecko musi samo odkryć co jest takie samo, a co różne – różnicowanie – co mu się podoba, a co odrzuca. W jaki swój własny sposób reagować adekwatnie do muzyki, improwizować rytmicznie czy melodycznie. Rodziców zachęcamy na zajęciach do powtarzanie naszego sposobu poruszania, śpiewu, oddechu, aby mogli pokazywać to dziecku podczas warsztatów umuzykalniających i następnie w domu.
Jak kilkunastomiesięczne dziecko w ogólne odbiera muzykę? Czy brzmi dla niego tak samo, jak dla dorosłego?
Aparat słuchowy całkowicie wykształca się w ostatnim trymestrze życia płodowego. Możemy z tego wywnioskować, że odbiór muzyki jest taki sam. Oczywiście my mamy dużo więcej doświadczeń muzycznych: pozytywnych czy negatywnych i to w dużej mierze rzutuje na naszą ocenę.
Dlaczego warto umuzykalniać małe dzieci?
Przede wszystkim dlatego, że muzyka towarzyszy nam przez całe życie. Albo możemy ją rozumieć i czerpać z jej bogactwa, albo zauważać jedynie jej powierzchowny wyraz. Znowu przykład prof. Gordona: wyobraźmy sobie, że udajemy się na przedstawienie teatralne w Japonii, kompletnie nie znając języka japońskiego. Obserwujemy grę aktorską, emocje ale zupełnie nie orientujemy się czego tyczą wypowiadane przez bohaterów kwestie. Podobnie jest z muzyką: uczymy się jej obowiązkowo w przedszkole, trochę w szkole, czasami nieporadnie i zupełnie wbrew Teorii uczenia się muzyki. Dlaczego nie oprzeć naszych programów nauczania na efektywnych sposobach, odpowiedniej sekwencji. Moim celem i wszystkich gordonowców jest improwizacja: nasze dzieci potrafią posługiwać się językiem muzyki i tworzą ją, swobodnie komponują. Uczenie czytania nut, pisania czy też teoria większości populacji nie jest do niczego potrzebna. A niestety w Polsce wszystko postawione jest do góry nogami i zniechęca to dzieci do muzykowania. Podobnie, jak mierne efekty daje uczenie języka od gramatyki: przecież najpierw powinno się potrafić płynnie mówić. Czy komuś z nas rodzice w kołysce robili analizę logiczną zdania – nie sądzę.
Czy każde dziecko jest tak samo wrażliwe na dźwięki? Czy wrażliwość
wynika z naturalnych predyspozycji czy też jest to efekt edukacji?
Jeśli chodzi o zdolności muzyczne: w populacji mamy do czynienia z rozkładem normalny: po 16% osób ma małe i wysokie zdolności, reszta – średnie. Nie ma takiego dziecka, czy dorosłego, który rodzi się z ujemnymi czy zerowymi zdolnościami. Tak jak każdy talent możemy go rozwijać lub nie. Badania dziedziczności nie wykazały korelacji między zdolnościami dziecka i rodziców. Jako, iż zdolności kształtują się do dziewiątego roku (do tego czasu rozwijają się połączenia nerwowe) głównymi odpowiedzialnymi za uczenie się muzyki przez nasze dzieci jesteśmy w pierwszej kolejności my – rodzice, opiekunowie oraz nauczyciele. Oczywiście nasze efekty będą uzależnione od naszej mądrości, umiejętności i postępowania wg procesu uczenia się dziecka.
W bydgoskiej Fundacji Kreatywnej Edukacji kobiety w ciąży oraz rodzice małych dzieci mogą uczestniczyć w zajęciach umuzykalniających dla swoich pociech. Jak wyglądają takie zajęcia?
Nasze zajęcia bazują na Teorii uczenia się muzyki E.E. Gordona. Nasze warsztaty są wypadkową reakcji dzieci – improwizujemy rytmiczanki i śpiewanki nawiązujące do sposobu poruszania się dzieci, wypowiadanych przez nich słów. Jest to ciągła interakcja, dialogowanie motywów rytmicznych, melodycznych i uczenie koordynacji oddechowo-wokalno-ruchowej. Jest dużo zabawy i edukacji: kierujemy procesem uczenia, dostrzegając każde dziecko indywidualnie, nawet jeśli zajęcia prowadzone są w 15-20 osobowej grupie. Zachęcamy rodziców do kołysanie się, skakania, przerysowanego oddychania, rytmizowania i śpiewania, aby mogli pracować codziennie w domu. Zajęcia prowadzone są przez dwóch nauczycieli, aby móc nawiązać kontakt ze wszystkimi dziećmi i modelować ruch oraz motywy rytmiczne i melodyczne oraz improwizację.
Zajęcia są prowadzone w kilku grupach, z podziałem na kategorie wiekowe dzieci. Czy rodzic może przyjść np. z pięcioletnim dzieckiem na pierwsze zajęcia, mimo że nie uczestniczyli w zajęciach dla młodszych dzieci?
Wiek chronologiczny dziecka nie zawsze idzie w parze z wiekiem muzycznym. Niestety poza naszymi dziećmi z punktu przedszkolnego i sporadycznymi zajęciami w pobliskich przedszkolach nie prowadzimy zajęć dla starszych dzieci. Dzieci po przedszkolu są najczęściej tak zmęczone, że trudno skoncentrować się im na tak wymagających zajęciach. Starsze dzieci często przychodzą w towarzystwie swojego młodszego rodzeństwa i świetnie się bawią, ale należałoby mówić o szerszej akcji na Akademiach Muzycznych, Wydziałach Pedagogicznych które kształcą nauczycieli kształcenia przedszkolnego i zintegrowanego upowszechniania Teorii uczeni się muzyki E.E. Gordona. Staramy się to realizować w ramach kursów gordonowskich, międzynarodowych seminariów oraz warsztatach na zaproszenie wymienionych uczelni.
Czy na takich zajęciach może rodzic odkryć swoją wrażliwość muzyczną? Bo nie ukrywajmy, polskie społeczeństwo nie grzeszy miłością do muzyki, ani wiedzą na jej temat.
Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że jest to wina systemu edukacji. W szkołach powszechnych muzyka prowadzona jest na niezbyt wysokim poziomie, a przede wszystkim brakuje zespołów muzycznych, chórów, orkiestr które zachęciłyby do muzykowania. Profesor Gordon mówił podczas seminariów, a docent W. Jankowski napisał o amerykańskim systemie uczenia się muzyki: praktycznie realizowanym w szkole powszechnej. Nie ma tam szkół muzycznych, jedynie uczelnie wyższe umożliwiają wybitnym osobom dalsze kształcenie. Ale cała populacja dzieci ma olbrzymi możliwości realizacji swoich pasji, bez decydowania się w wieku 6 lat na trudy specjalistycznego kształcenia w szkole muzycznej.
A co z rodzicami, którzy nie mieszkają w Bydgoszczy? Jak należy przybliżać dziecku świat muzyki, a jednocześnie nie przesadzić z nadmiarem informacji i nie zrazić malucha?
Prowadzimy kursy i seminaria: może któryś z absolwentów jest niedaleko Państwa. Jeśli jednak nie: proponuję śpiewać i rytmizować używając polskich i nie tylko przykładów muzycznych. Zachęcam również do uczęszczania na akustyczne koncerty: żywej muzyki nigdy nie za wiele. Jeszcze w tym roku pojawi się publikacja: podręcznik dla rodzica, opiekuna i nauczyciela kierującego edukacją muzyczną małego dziecka.
____________________________________________
Relacje z Europejskiego Seminarium Gordonowskiego
Relacja z Seminarium Gordonowskiego 21-23 maja 2009r., w Bydgoszczy
Ewa Klimas-Kuchtowa
O Europejskim Seminarium Gordonowskim, Bydgoszcz, 21-23 maja 2009 r.
Jestem gorącym zwolennikiem idei Prof. E. E. Gordona, szczególnie w odniesieniu do kierowania muzycznego i wynikającego stąd umuzykalniania małych dzieci. Uczestniczyłam prawie we wszystkich Seminariach Gordonowskich (z wyjątkiem pierwszego), współtłumaczyłam dwie książki i w nawiązaniu do tego podejścia napisałam kilka artykułów (m. in.: Audiacja w systemie przetwarzania informacji, rozdział w Teoria uczenia się muzyki wg. E. Gordona, red. E. Zwolińska i W. Jankowski, Wyd. Naukowe WSP, Bydgoszcz, 1995; Najwcześniejsze wspomnienia muzyczne - refleksje w kontekście koncepcji umuzykalniania E. E. Gordona, artykuł, praca zbiorowa; Sposoby kierowania rozwojem muzycznym dziecka w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym, red. E. Zwolińska, Wydawnictwo Uczelniane WSP w Bydgoszczy, Bydgoszcz, 1997; O konieczności wczesnego umuzykalniania, Edukacja i Dialog, 2, 105/1999; Znaczenie wczesnego rozwoju muzycznego dla przyszłej muzykalności, w: Człowiek - muzyka - psychologia, red. W. Jankowski, B. Kamińska, A. Miśkiewicz, Wydawnictwo Akademii Muzycznej w Warszawie, Warszawa, 2000; Fizjologiczna i psychologiczna konieczność prenatalnego umuzykalniania, Edukacja Muzyczna, Vol. 2, nr 1, styczeń/czerwiec 2006).
Ostatnie Seminarium oceniam wysoko. Zainteresowały mnie szczególnie zajęcia warsztatowe (podziwiam również Organizatorów za zebranie grup Uczestników tych prezentacji) – teoretyczna część wykładowa jest mi znana dzięki wieloletnim kontaktom z tą problematyką. Warsztaty były na profesjonalnym poziomie. Dawały także możliwość obserwacji reakcji uczestniczących w nich dzieci i przyszłych mam. Zaciekawienie wzbudziła również technika werbalno-tonalna, zaprezentowana jasno, a jednocześnie z dużym zaangażowaniem. Z radością obserwowałam także działania związane z metodą R. Labana. Niektóre z ćwiczeń z tego obszaru jak również z warsztatu Pana Andrei Apostoli’ego wprowadzę do treningów relaksacyjnych, które prowadzę.
Zajęcia były na tyle interesujące, iż jako kierownik Studiów Podyplomowych Muzykoterapia na Akademii Muzycznej w Krakowie nawiązałam kontakt z Prowadzącymi, aby zorganizować z Ich udziałem tzw. wykłady zapraszane na naszym kierunku.
Z dużym żalem jednocześnie zaznaczam, iż nie mogłam wziąć udziału w zajęciach ostatniego dnia Seminarium, ale dzięki Seminarium mam nadzieję na dalsze naukowe kontakty z Paniami Heleną Rodrigues i Anną Paulą Almeida.
Na koniec serdecznie dziękuję Organizatorom i liczę na dalsze tego typu spotkania. Wspieram serdecznie w wytrwałości i planach organizacyjnych na przyszłość.
Joanna Domaracka
Uczestniczka Europejskiego Seminarium Gordonowskiego, studentka 5 roku Pedagogiki o specjalności: przedszkolna i wychowanie muzyczne.
Sala widowiskowa bydgoskiego Pałacu Młodzieży, przymglone światło, nastrój pełen skupienia, kameralne grono ludzi tkwiących w oczekiwaniu na nowe. Kobiety ciężarne, ich partnerzy, seminarzyści i kilkoro muzyków… Wszyscy skoncentrowani na jednym- oddać przyszłym mamom i ich pociechom wszystko to, co dobrego można znaleźć w muzyce. Wzruszające kompozycje, barwy instrumentów, śpiew na żywo, zaangażowanie i profesjonalizm Andrea’i Apostol’ego. To właśnie całość tworząca magię koncertów dla kobiet ciężarnych. Pełne wzruszeń reakcje, momenty odprężenia i wzajemna radość czerpania ze wspólnego muzykowania. Wszystkie te elementy oraz wiele innych, których nie sposób opisać sprawiają, że tego typu inicjatywy powinny wpisać się na stałe w harmonogram życia naszego i wszystkich innych miast w Polsce. Niesamowity kunszt w doborze odpowiednich treści muzycznych, dużo spokoju i zadumy, ale i momentów wprawiających w stan zdrowej nerwowości i pobudzenia. We Włoszech, tego typu działania, są już mocno zakorzenione i to za sprawą muzyka Andrea’i Apostolego. To on stał się prekursorem organizowania tego typu koncertów i robi to systematycznie wraz ze swoim zespołem. Jego prelekcja, w której poruszał tematy związane z istotą słuchania muzyki w okresie prenatalnym, dały dobrą podstawę do tego, aby móc w pełni zrozumieć sens takich koncertów, zrozumieć jak bardzo muzyka oddziałuje na małego człowieka nawet gdy jest jeszcze w matczynym brzuchu. Całości wiedzy związanej z okresem ciąży dopełnił wykład położnej Anny Appelt. Bardzo obrazowo, bez zbędnej terminologii medycznej objaśniła wszystkie istotne zagadnienia związane z okresem prenatalnym oraz niemowlęcym. Dla mnie, jako przyszłej matki wiedza ta to ogromny skarb i jednocześnie nauka. Nowością i punktem w programie, na który czekałam z niecierpliwością były warsztaty poświęcone Metodzie werbo-tonalnej, którą mogliśmy wszyscy poznać dzięki Fundacji Orange. Monika Modrzejewska oraz Monika Grabowska- Prystawko, bardzo dokładnie i możliwie rzeczowo wytłumaczyły wszystkim na czym polega nauka mówienia przy zastosowaniu tej metody. Dużym ułatwieniem w zapamiętaniu różnych szczegółów związanych z odpowiednim zastosowaniem metody, było stworzenie grupy chętnych, którzy powtarzali za prowadzącym poszczególne działania. Dla mnie osobiście, to kolejne doświadczenie i próba poznania czegoś nowego. Ciekawa idea, wykwalifikowana kadra i z pewnością duża pomoc dla dzieci niedosłyszących i głuchych. Pierwszy dzień seminarium był bardzo obfity we wzruszenia i próby ukazywania znanych mi już tematów w innym świetle oraz pokazania nowych, godnych uwagi zagadnień. Ten długi i emocjonujący dzień zwieńczyliśmy wszyscy razem podczas koncertu jazzowego. Dobra muzyka i znakomity catering to idealna forma na podsumowanie takiej ilości wiedzy, emocji i nowych ciekawych znajomości.
Dzień drugi rozpoczęły warsztaty umuzykalniające dla dzieci w wieku przedszkolnym, poprowadzone przez Jolantę oraz Miłosza Gawryłkiewiczów. Ich kunszt i doświadczenie w pracy z dziećmi mam okazję obserwować na co dzień, mimo to tego typu pokazy sprzyjają refleksyjnemu spojrzeniu na własne działania. Duża swoboda, dużo uśmiechu i ciekawych pomysłów, które jak widać było po reakcjach dzieci, były trafione w punkt. Kolejne warsztaty poświęcone były improwizacji w ujęciu gordonowskim. Całość poprowadził Miłosz Gawryłkiewicz, który na co dzień jest wykładowcą na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Warsztaty nie były dla mnie samej czymś nowym, bowiem jestem absolwentką kierunku Gordonowskiego, a zajęcia z Miłoszem Gawryłkiewiczem były jednymi z moich ulubionych. Nie dało się nie zauważyć dużego zainteresowania i skupienia seminarzystów. Wszyscy podejmowali próby improwizacji, każdy starał się czerpać dla siebie, ile tylko było to możliwe. Zwieńczeniem pracy na warsztatach, było wysłuchanie wykładu prof. Ewy A. Zwolińskiej, w którym poruszała ona tematykę uniwersaliów w muzyce, jak i szczegółowe ujęcie zagadnień związanych ze zrozumieniem muzyki. Po wykładzie przyszedł czas na warsztaty pracy z ciałem wg R. Labana prowadzone przez Emilię Kubik. Kiedy przeglądałam program seminarium, ten punkt nie zwrócił mojej szczególnej uwagi, tym bardziej, że do tej pory praca z ciałem nie była moją mocną stroną. Już po pierwszych kilku minutach spędzonych z panią Emilią Kubik, wiedziałam, że to co nam zaproponuje będzie czymś niesamowicie ciekawym. Nie spodziewałam się jednak, że aż tak ciekawym. Wszyscy seminarzyści wyglądali jak zaczarowani. Mnóstwo ćwiczeń, przeróżnych zadań do wykonania, często takich, które powodują skrępowanie i zawstydzenie. Podczas zajęć wstyd odszedł na bok, a na pierwszy plan wysunęła się chęć wniknięcia w samego siebie. Okazało się, że poprzez ruch można się bardzo wiele dowiedzieć o innych, a przede wszystkim o sobie samym.
Ostatni dzień naukowych zmagań rozpoczął się prelekcją Portugalki Heleny Rodriguez. W przejmujący sposób opowiedziała o projektach, które w raz ze swoim zespołem od wielu lat realizuje w Portugali. Przybliżyła także idee jakie kierują tymi działaniami oraz sposoby ich realizacji. Aby umożliwić seminarzystom pełne zrozumienie swoich wieloletnich zmagań, Helena posłużyła się prezentacją multimedialną. Pokazała w niej genezę projektu BebéBabá, krótkie filmy z warsztatów muzycznych prowadzonych dla dzieci i ich rodziców. Całość podsumowała projekcja filmu z finałowego wystąpienia uczestników projektu BebéBabá, który w roku 2008 został stworzony dzięki zaangażowaniu i pracy kobiet oraz ich dzieci żyjących w więzieniu. Słowa Heleny Rodriguez znalazły szybko potwierdzenie w warsztatach poprowadzonych przez nią samą oraz Ane Paulę Almeide. Zajęcia rozpoczęły się już w momencie wejścia dzieci do sali. Wszyscy patrzyli skupieni na ich reakcje. Ana Paula brawurowo rozpoczęła zabawę. Dzieci bez większych oporów włączyły się w rytmiczankę zaproponowaną przez prowadzącą. Zajęcia przebiegły w niesamowitej atmosferze teatralnego uniesienia, zróżnicowanych melodii i zabaw rytmicznych, które wzbudzały w dzieciach największe zainteresowanie. Portugalki w bardzo prosty sposób pokazały nam wszystkim, jak małą rolę w komunikacji odgrywa to w jakim języku mówimy. Potrafiły bezbłędnie komunikować się z dziećmi wykorzystując do tego język muzyki. Wszyscy byli pod ogromnym wrażeniem lekkości i łatwości w nawiązywaniu relacji z dziećmi. Warsztaty dostarczyły mi wielu refleksji nad dotychczasowym sposobem prowadzenia przeze mnie zajęć umuzykalniających , dodały motywacji i natchnęły do nowych rozwiązań. Ostatni dzień był równie ekscytujący jak dwa poprzednie, mimo to skłaniający do nadmiernych wzruszeń, związanych zapewne z końcem tego co dobre. Swoje spostrzeżenia, uwagi i przemyślenia mogliśmy wszyscy wyrazić podczas dyskusji, mającej charakter podsumowujący seminarium. Dużo miłych słów, ciekawych opinii, tematów wartych pogłębienia- to wszystko pokazało nam seminarzystom a przede wszystkim organizatorom, że całość warta była poświęcenia trzech dni, których moim zdaniem było przynajmniej o trzy za mało. Europejskie Seminarium Gordonowskie było już VII z kolei i mam nadzieję, że kolejne takie spotkania będą odbywały się cyklicznie, bowiem nie ma lepszej formy na dzielenie się wzajemną wiedzą oraz doświadczeniem. Sama miałam okazję uczestniczyć w VI Seminarium Gordonowskim, gdzie poznałam samego twórcę Teorii uczenia się muzyki, Edwina Eliasa Gordona. Z pewnością każdy kto brał udział w choć jednym spotkaniu z profesorem potwierdzi, ile z takowych warsztatów można się dowiedzieć i zarazić zapałem profesora. Bardzo cieszy mnie fakt, że propagatorzy nurtu gordonowskiego znajdują się w moim bliskim otoczeniu i mogę tym samym być w centrum wydarzeń. Życzyć mogę sobie i innym aby Jolancie Gawryłkiewicz, Mirosławie Gawryłkiewicz oraz profesor Ewie Zwolińskiej wystarczyło zapału do pracy i aby seminaria gordonowskie wpisały się na stałe w harmonogram polskiej edukacji muzycznej.
Jolanta Gawryłkiewicz
Europejskie Seminarium Gordonowskie dobiegło końca. Nie zostałoby zrealizowane, gdyby nie rzesza instytucji wspierających je finansowo oraz organizacyjnie. Pozwolę sobie przypomnieć Partnerów Fundacji Kreatywnej Edukacji, która pełniła rolę koordynatora całego przedsięwzięcia.
Patronat honorowy nad Europejskim Seminarium sprawowali: Prezydent Miasta Bydgoszczy Konstanty Dombrowicz oraz Marszałek Województwa Kujawsko-Pomorskiego Piotr Całbecki.
Patronat medialny „Wychowania Muzycznego w Szkole”, portalu InfoBydgoszcz, TVP Bydgoszcz (opieka medialna), Radia PIK, Bliżej Przedszkola, portalu Qlturka, portalu ŚwiatPl,
Sponsorzy: Hotel Bohema w Bydgoszcz, Spółdzielcza Grupa Bankowa Bank Spółdzielczy w Szubinie, Maxmedia, Flugo,
Partnerzy: Polskie Towarzystwo E.E. Gordona, Pałac Młodzieży w Bydgoszczy, Fundacja Orange oraz Towarzystwo Polsko-Włoskie z siedzibą w Bydgoszczy, Urząd Miasta w Bydgoszcz, Instituto Camões przy Ambasadzie Portugalii w Polsce, jak i Eljazz.
Europejskie Seminarium Gordonowskie zlokalizowane zostało w Bydgoszczy, w Pałacu Młodzieży i trwało 3 dni (21-23 maja 2009), łącznie 27 godzin. Program wypełniały warsztaty, lekcje pokazowe, projekcje filmów dokumentalnych, wykłady oraz koncerty. W sympozjum udział wzięło 70 nauczycieli muzyki, nauczycieli wychowania przedszkolnego, animatorów, muzyków oraz innych osób związanych z ruchem gordonowskim w Polsce. Część z nich (20 osób z całej Polski) to absolwenci rocznego kursu gordonowskiego, organizowanego po raz pierwszy, nad którym patronat medialny objęło również Wychowanie Muzyczne w Szkole. Kolejni odbiorcy naszych działań to kobiety w ciąży wraz z partnerami – uczestnicy specjalnie dla nich zaprojektowanego koncerty oraz dzieci od kilku miesięcy do 6 lat, biorący udział w lekcjach pokazowych. Łącznie, z otwartych dla społeczności Bydgoszczy wydarzeń, w ramach Europejskiego Seminarium Gordonowskiego skorzystało ponad 120 osób.
Nasz pierwszy włoski dzień wypełnił warsztatami, koncertem dla kobiet w ciąży i ich partnerów oraz wykładem Andrea Apostoli z włoskiego instytutu gordonowskiego AIGAM, w towarzystwie bydgoszczanko-rzymianki Barbary Wiśniewskiej. Prezes AIGAMu jest autorem publikacji do kształcenia solfeża tonalnego i rytmicznego. Jako, iż rozpoczynał seminarium, podczas swoich zajęć przekazał uczestnikom podstawy Teorii uczenia się muzyki E.E. Gordona. Zaprezentował piramidę sekwencji uczenia się muzyki, którą tradycyjne szkolnictwo włoskie, jak to określił, próbuje postawić na głowie, nakazując rozpoczynanie edukacji od sfery teoretycznej i historycznej. Kolejno Apostoli zaangażował wszystkich seminarzystów do swobodnego śpiewu, wykorzystującego różnorodny materiał muzyczny: skale modalne, w tym jońska i eolska oraz jej odmiana moll harmoniczny, jak również materiał rytmiczny z metrum typowym i nietypowym. Atmosfera przepełniona wspaniałą wokalną muzyką osiągnęła swą kulminację podczas koncertu dla przyszłych rodziców, w którym uczestniczyli:
Andrea Apostoli - wokal, flet poprzeczny,
Barbara Wiśniewska - wokal, fortepian,
Piotr Ardanowski - instrumenty perkusyjne,
Jan Przytula - wiolonczela,
Agnieszka Markowska - wiolonczela,
Michał Cieślar - akordeon,
Krzysztof Lutrzykowski - akordeon
oraz uczestnicy Europejskiego Seminarium Gordonowskiego, w charakterze wokalistów i perkusistów (body percussion). W programie wykorzystano utwory m.in.: J. S. Bacha, Piazzoli, C. Debussy, G. Faure i A. Apostoli.
Panie, spodziewające się potomstwa doceniły niesamowity nastrój koncertu, jego dynamikę, która odzwierciedlała stadia okresu prenatalnego oraz duży ładunek emocji i ciepła bijącego od uczestników seminarium - wokalistów.
Pozostałe elementy programu wypełnił wykład p. Anny Appelt ze Szkoły Rodzenia "Vita", która od początku istnienia Fundacji Kreatywnej Edukacji współpracuje z tą instytucją. Uczestnicy szkoły rodzenia biorą udział w prelekcjach na temat rozwoju aparatu słuchu, jego stymulacji poprzez słuchanie oraz uczenie rozumienia muzyki. Dzięki wsparciu Urzędu Miasta w Bydgoszczy od września 2009 rozpoczniemy cykl koncertów dla przyszłych rodziców. Inspiracją do stworzenia tej inicjatywy jest Teoria uczenia się muzyki E.E. Gordona oraz wyniki badań m.in. prof. Ewy Klimas-Kuchtowej, jaki i Andrei Apostoli.
Finał pierwszego dnia seminarium upłynął pod znakiem metody werbo-tonalnej, o której mówiły Panie: Monika Grabowska-Prystawko, jak i Monika Modrzejewska z Fundacji Orange – partnera Europejskiego Seminarium Gordonowskiego. Były to pionierskie próby warsztatów z tej tematyki w Polsce. Fundacja Orange prowadzi szkolenia dla rehabilitantów z zakresu tej metody, w ramach Ogólnopolskiego Programu Rehabilitacji Małych Dzieci z Wadą Słuchu pod nazwą „Dźwięki Marzeń”. Zapowiada się pogłębienie współpracy praktyków teorii E.E. Gordona oraz metody werbo-tonalnej. Po oficjalnych wystąpieniach odbył się bankiet w lokalu Eljazz. Jego właściciel, a także założyciel Eljazz Big Band, jak i Stowarzyszenia Jazzowego Eljazz -Józef Eliasz, zaproponował nam wspaniały koncert w wykonaniu muzyków orkiestry Eljazz Big Band. Były to niesamowite chwile spędzone w atmosferze lat minionych (materiał z płyty „Wspomnienia”) oraz standardów muzyki jazzowej i rozrywkowej, w wersji instrumentalnej.
Kolejny dzień, prezentujący polskie doświadczenia gordonowskie to warsztaty dla dzieci do 3 roku życia oraz od 3 do 6 lat prowadzone przez Jolantę i Miłosza Gawryłkiewiczów. Miały trochę inny charakter niż zwykle, wykorzystana została trąbka dla celów improwizacji jazzowej i ukazania barw tego instrumentu. Po zajęciach odbyła się krótka dyskusja odnośnie realizacji założeń Teorii uczenia się muzyki w warunkach polskich. Podkreślano komfort prowadzenia edukacji muzycznej od niemowlęcia, we własnych placówkach, w tandemach nauczycielskich. I tym razem ogłaszano oferty pracy dla nauczycieli, muzyków z całej Polski. Uczestnicy wyrażali zainteresowanie różnymi formami doskonalenia kwalifikacji z tej dziedziny. Kolejne warsztaty z improwizacji prowadził Miłosz Gawryłkiewicz - muzyk jazzowy i nauczyciel akademicki. Wiele osób dowiodło, że improwizacja nie jest dla nich czymś obcym, nawet w skalach modalnych oraz w różnych konfiguracjach akordów. Biorący udział w warsztacie zwrócili uwagę na łatwość i niesamowitą satysfakcję z prowadzenia swobodnego dialogu muzycznego, bazując na podstawie harmonicznej, realizowanej przez pozostałych uczestników. Następnie prof. Ewa Zwolińska przedstawiała wykład z uniwersaliów rozumienia muzyki, w którym w rzeczowy sposób dowiodła, iż znajomość języka muzyki jest kluczową umiejętnością w naszych czasach. Niezwykle długi i wyczerpujący dzień zakończyliśmy wspaniałym warsztatem pracy z ciałem, prowadzonym przez założycielkę Teatru Tańca "Rozruch" Emilię Kubik. Dla wielu z nas ciało stanowiło temat wstydliwy, baliśmy się zdobyć na ukazanie jego piękna, bez krzykliwości i z należnym mu szacunkiem. Podczas warsztatów Emilii Kubik dokonała się w nas mała rewolucja. Wiele osób zdecydowało się na systematyczne kontynuowanie zajęć z pracy z ciałem.
Dzień portugalski to połączenie nieskazitelnej czystości śpiewu, różnorodności materiału muzycznego oraz wspaniałego kunsztu aktorskiego dr Heleny Rodrigues oraz Any Pauli Almeidy z Companhia Musica Teatral, jak i Nowego Uniwersytetu w Lizbonie, w Portugalii. Mogliśmy zobaczyć materiał z przedstawień realizowanych przez tę grupę (Andakibebé, BebéBabá), również angażujący matki oraz ich dzieci, przebywające w więzieniu. Film stał się przyczynkiem do dyskusji nad możliwością realizowania projektów muzyczno-terapeutycznych, w tak trudnych i wymagających warunkach. Byliśmy również świadkami i uczestnikami zajęć, a raczej małych spektakli muzyczno-teatralnych dla niemowląt do 18 m-ca życia oraz dla 4-5 latków. Dzieci były oczarowane, a Portugalki znakomicie obywały się w kontaktach z dziećmi korzystając jedynie z muzyki i języka ciała.
Całość dopełnił film prof. E. Zwolińskiej o Polskim Towarzystwie E.E. Gordona oraz dyskusja, podsumowanie seminarium, jak i sformułowanie planów na kolejny rok, którego dokonała Jolanta Gawryłkiewicz. W 2010 planowane jest kolejne Europejskie Seminarium Gordonowskie, tym razem naszym założeniem jest pobudzenie innych ośrodków w Polsce i zorganizowanie przedsięwzięcia w innym niż Bydgoszcz mieście.
Dziękujemy wszystkim pracownikom instytucji, które przyczyniły się do powodzenia Europejskiego Seminarium Gordonowskiego, Rodzicom oraz dzieciom (również tym jeszcze nie narodzonym) za uczestnictwo w warsztatach. Ogromne podziękowania dla kursantów rocznego kursu gordonowskiego: Improwizuję czyli Audiuję, którzy włączyli się w organizację sympozjum. Ponadto wielkie ukłony dla wolontariuszy, bez których nasze przedsięwzięcie nie przebiegałoby tak sprawnie.
Jolanta Gawryłkiewicz
Prezes Fundacji Kreatywnej Edukacji
Poniżej dwie opinie uczestniczek Europejskiego Seminarium Gordonowskiego.
Konferencję oceniam wysoko, szczególnie podobało mi się minimum wykładów, a maksimum zajęć pokazowych - łatwo jest opowiadać o swojej pracy z dziećmi - dużo trudniej to pokazać i to w warunkach nie najbardziej komfortowych (nie przystosowana sala, duża widownia). Tutaj zajęcia pokazowe były bardzo profesjonalne i to one przekonały mnie, że "gordonowski" sposób umuzykalniania jest trafny. Mam nadzieję nawiązać współpracę z jakimś specjalistą "gordonowskim" w mojej pracy przedszkolnej.
Proszę też o przesyłanie materiałów na temat kolejnych spotkań konferencyjnych, seminaryjnych, czy szkoleniowych.
Z dużą niecierpliwością czekam też na materiały filmowe, by pokazać zespołowi, jak można pracować umuzykalniająco z dziećmi.
Pozdrawiam serdecznie
Małgorzata Muszyńska
Witam serdecznie, byłam z córeczką Marysia na zajęciach dla niemowląt w piątek i sobotę w ramach Europejskiego Seminarium Gordonowskiego. Chciałam bardzo podziękować gdyż cudownie spędziłyśmy czas. Troszkę zmartwiłam się gdy Marysia na początku przestraszyła się takiej ilości osób- dzieci, ale potem chętnie uczestniczyła w zajęciach.
Anna Urbańczyk
Muzyka od początku.
Jolanta Gawryłkiewicz
Artykuł opublikowany w kwietniowym numerze 2009 rok miesięcznika Bliżej Przedszkola
Na ostatnim spotkaniu z przedstawicielami biznesu wiele osób zadawało mi – założycielce Fundacji Kreatywnej Edukacji, prowadzącej zajęcia umuzykalniające oraz mamie 2 letniej Tosi pytanie: po co dzieciom ta edukacja muzyczna. Odpowiedź musiała być konkretna, rzetelna i trwać niewiele ponad 10 sekund. Z paroma osobami z tego kręgu zaczęłam już współpracę, a jak przekonać Państwa? Na szczęście mam na to dużo więcej czasu.
Celowość moich działań i ich efektywność jest dla mnie kluczowa. Jako absolwentka szkół muzycznych, oprócz tego, iż bardzo ceniłam sobie ich kameralność, nie widzę bezpośredniego przełożenia olbrzymich nakładów czasu na żmudne ćwiczenia, morze egzaminów, koncertów, na efekt w postaci sprawnego, twórczego – operującego sztuką improwizacji – muzyka. Czy w ogóle ten cel przyświecał moim nauczycielom i całego systemowi kształcenia w Polsce?
Profesor John A. Sloboda – psycholog muzyki, w jednym ze swych wykładów na obecnym Uniwersytecie Muzycznym w Warszawie powiedział, iż w naszym kręgu kulturowym dominuje odtwórcza muzyka, wykonywana z nut i partytur - jako interpretacja dzieł kompozytorskich. Została tu całkowicie pominięta twórczość muzyków ludowych, zespołów praktycznie wszystkich nurtów muzyki rozrywkowej, w tym na czele z jazzem. Na innym spotkaniu Sloboda wysunął postulat: Twórczość muzyczna powinna obejmować kompozycję i improwizację. Jeżeli przyjrzymy się jak wygląda nauczanie w innych dziedzinach sztuki – na przykład w sztukach plastycznych – zauważymy, że pierwszą rzeczą jaką dziecko się zajmuje jest tworzenie. Z mojego, obecnego punktu widzenia osoby, która poznała dorobek Teorii uczenia się muzyki prof. E.E. Gordona przywołane wypowiedzi wydają się być dość sprzeczne. J. Sloboda finalizuje jednak swą wypowiedź w następujący sposób: Podczas dzisiejszego wykładu nie będziemy mówić o kompozycji, ponieważ w naszym społeczeństwie dzieci się jej nie uczą.(sic!) Żeby jednak rozwiać Państwa wątpliwości, co do mojej oceny, proszę o chwilę cierpliwości.
Dlaczego zaczynamy jeszcze w okresie prenatalnym? Przytaczając dane z książki: Psychologia rozwojowa i wychowawcza wieku dziecięcego od 13. tygodnia ciąży dziecko jest w pełni ukształtowane i może reagować na światło, dotyk, dźwięk oraz zdolne jest do samoistnych ruchów. Jeśli aparat słuchowy jest już gotowy do odbierania bodźców, możemy, a nawet mamy takowy obowiązek, śmiało na niego oddziaływać. Na pewno proces ten zachodzi samoistnie, ze względu na liczne dźwięki generowane przez nasze organy wewnętrzne. Okazuje się, iż ich natężenie jest bardzo duże – nawet większe niż decybele dochodzące ze świata zewnętrznego, oczywiście pominąwszy hałas występujący w klubach nocnych. Takich miejsc matki i myślę, również cała populacja powinniśmy unikać. Pamiętam swoją eskapadę na koncert reggae w Warszawie. Tosia wyraźnie dała mi do zrozumienia silnymi kopniakami, iż mam natychmiast opuścić to miejsce.
Nieocenione w tym okresie będzie nawiązanie relacji rodziców z dzieckiem. Spokojny głos matki oraz cieplejszy, ciemniejszy głos ojca będą uspokajać smutne, czy zmęczone płaczem potomstwo.
Kolejną sprawą, o której warto by w tym momencie powiedzieć jest pamięć muzyczna. Profesor Sloboda wraz ze swoimi studentami badał prenatalną wrażliwość muzyczną. Eksperyment polegał na dostarczeniu kaset z nagranym utworem muzycznym, który matki w 20tym tygodniu ciąży słuchały codziennie przez 30 minut. Po tygodniu zabiera się materiał i nie pozwala się odtworzyć utworu, aż do momentu urodzin. Trzy tygodnie później eksperymentator odwiedza rodzinę i rejestruje reakcje dziecka na nagranie. W warunkach ciszy oraz sytuacji, gdy grana jest inna muzyka niemowlę jest niespokojne. Gdy słyszy znaną muzykę natychmiast się uspokaja. Dobrze jest słuchać relaksującej nas muzyki przed snem – dziecko zapamiętuje muzykę oraz nastrój, w jakim się wówczas znajdywało, by po urodzeniu stosować ją w celach muzykoterapeutycznych.
Ale, czy wykorzystywanie muzyki wyłącznie w celach terapeutycznych powinno być w centrum naszej uwagi?
Czym jest muzyka? Czy trafnym określeniem będzie przyrównanie jej do języka? Najpierw zastanówmy się w jaki sposób uczymy się naszej mowy. Nie ulega wątpliwości, że umiejętność porozumiewania się jest najbardziej pożądaną w dzisiejszym świecie. Trudno mówić o nawiązywaniu relacji, rozwoju intelektualnym bez tej zdolności. A jak jest z muzyką? Czy rozumienie jej jest nam potrzebne. Wydawałoby się, że ta umiejętność nie jest aż tak istotna, zważywszy na ogrom innych, które należałoby posiąść w swoim życiu. Ale jest to myślenie dość złudne. Zastanówmy się przez chwilę, jak często towarzyszy nam muzyka. Okazuje się, iż młodzież pomiędzy 12 a 20 rokiem życia wydaje trzykrotnie więcej oszczędności na nagrania, bilety na koncerty itd., niż na inne, pozamuzyczne hobby – przynajmniej tak było do niedawna, kiedy to nie był tak rozpowszechniony proceder nielegalnego kopiowania. Zjawisko popularności muzycznego hobby z pewnością pozostaje na podobnym poziomie. Kiedy, w trakcie dnia, zaczniemy zwracać uwagę na dopływającą zewsząd muzykę: w metrze, autobusie, restauracji, kinie, markecie możemy się zastanowić nad celowością edukacji muzycznej. Traktując muzykę, jako kolejny język, który z racji swojego powszechnego występowania warto znać, prześledźmy proces uczenia się języka mowy. Odbywa się to w wieku dziecięcym w sposób bardzo naturalny, bez świadomości zasad gramatyki. Słowa otaczają dziecko z każdej strony: w postaci bezpośrednich wypowiedzi najbliższych osób, czytania bajek, czy śpiewania piosenek. Niemowlę chłonie ten słowny materiał i zaczyna naśladować dźwięki mowy. Powoli dochodzi do momentu przełamania kodu i tworzenia własnych zbitek słownych, by komunikować się z otoczeniem. Ten proces zaczął się jeszcze w okresie prenatalnym, kiedy dziecko nasłuchiwało odgłosów z otoczenia.
W muzyce jest bardzo podobnie. Profesor E.E.Gordon opracował sekwencyjnie Teorię uczenia się muzyki, która w bardzo prosty, acz niesamowicie logiczny sposób pozwala efektywnie prowadzić nasze dzieci przez muzyczny świat. Zaczynamy od akulturacji, która nigdy się nie kończy – tak jak i nasz rosnący z każdym niemalże dniem zasób słów i zwrotów. W tym okresie należy się naszym beneficjntom szczególna uwaga: do 3 go roku życia są najbardziej chłonne i ilość poznanych języków obcych, w tym muzyki, jest dla nich praktycznie bez znaczenia. Dziecko musi doświadczać bogatych i różnorodnych prezentacji muzycznych zanim ukończy osiemnasty miesiąc życia, aby w późniejszych nieco wieku rozwinąć potrzebną do muzyki gotowość.
Tak, jak i lepiej przyswajamy język mowy w bezpośrednich konwersacjach, tak i dużo łatwiej i skuteczniej muzycznie rozwinie się dzięki śpiewaniu, czy rytmizowaniu. Prof. Gordon nakazuje kierować edukacją muzyczną dwutorowo: tonalnie – ukazując bogactwo skal (używając skal modalnych), uwypuklając jońską i eolską, rytmicznie – poprzez prezentacje rytmów regularnych i nieregularnych, z podkreśleniem metrum dwu i trójdzielnego. Będąc kilkuletnim praktykiem, czerpiącym z dorobku Teorii uczenia się muzyki po pierwsze odniosłam wiele korzyści, dla własnego muzycznego rozwoju: nie mam problemów z koordynacją ruchową, realizacją przeróżnych rytmów, czy też śpiewaniem we wszystkich modalnych skalach. Przede wszystkim jednak, mogę o sobie powiedzieć, że jestem początkującym, improwizującym muzykiem. To wyrwanie się z niemocy, jaka towarzyszyła mi po ukończeniu szkoły muzycznej – niemożność nawiązania muzycznego dialogu z moim mężem: muzykiem jazzowym, przyniosło mi ogromną ulgę i satysfakcję.
Jednakże największą radością, w naszych wspólnych, rodzinnych przygodach z dziełem Prof. E.E. Gordona jest obserwacja naszej Tosi, która z dnia na dzień robi wielkie postępy w świecie muzyki. Nie ma problemu z rytmiczną, czy tonalną improwizacją: dokonuje tego w sposób całkowicie naturalny, jak dziecko tworzące pierwsze słowa. Śpiewa i rytmizuje wszędzie i o każdej porze, również podczas prezentacji w szkołach rodzenia, które często odwiedzamy opowiadając o dobroczynnym wpływie muzyki na rozwój naszego potomstwa. Artykuł kończę w tym miejscu, by zostawić Państwu apetyt na kolejne, jak również zaprosić na nasze europejskie, gordonowskie wydarzenie, o szczegółach którego informuje poniższe ogłoszenie. Zainteresowanych odsyłam do bibliotek, w których znajdziecie kilka przetłumaczonych na język polski książek prof. E.E. Gordona.
Jolanta Gawryłkiewicz
Fundacja Kreatywnej Edukacji
Sloboda, J. A. (1999) Poznanie, emocja i wykonanie – trzy wykłady z psychologii muzyki. AM im. F. Chopina, W-wa.
M. Przetacznik-Gierowskiej, G. Makiełło-Jarża: Psychologia rozwojowa i wychowawcza wieku dziecięcego, WSIP, W-wa 1985, s. 105, 109, 110, 111
Gordon, E.E. (1997), Umuzykalnianie niemowląt i małych dzieci. Wydawnictwo ZamKor, Kraków, str. 9
Co warto wiedzieć o kształtowaniu się aparatu słuchowego, budowaniu relacji matki i ojca z dzieckiem oraz wpływie muzyki na rozwój prenatalny, poród, jak i pierwsze trzy, kluczowe lata życia naszego maleństwa?
Ciekawe, przeczytaliśmy już chyba wszystkie poradniki dla kobiet w ciąży, śledzimy fora internetowe, słuchamy niekończących się relacji z ciąży i porodu naszych mam, ciotek i znajomych, czego my możemy jeszcze nie wiedzieć?
Na przykład tego, że pewien muzyk (głównie jazzowy – grywał z Genem Kruppą i Ellą Fitzgerald), pedagog oraz psycholog muzyki stworzył teorię uczenia się muzyki, która głosi, iż uczenie się muzyki rozpoczyna się od momentu poczęcia, a do trzeciego roku życia okres rozwoju muzycznego dziecka jest najbardziej dynamiczny i efektywny.
Ale jak to jest możliwe? Otóż aparat słuchowy przestaje się rozwijać około 14 tygodnia ciąży. Od tego czasu dziecko zaczyna odbierać za jego pośrednictwem dźwięki. Najpierw pochodzą one z organizmu matki: dziecko słyszy bicie jej serca, krążenie krwi, hałas wydobywający się z układu oddechowego, ponadto odgłos bicia własnego serca i własne ruchy wód płodowych. Nie bez znaczenia jest dla maleństwa głos matki i wibracja jej aparatu mowy. Do tego dochodzą przemowy do brzucha ojca dziecka, dobiegające z otoczenia odgłosy, w tym muzyka. Wszystkie te dźwięki dochodzą do dziecka 24 godziny na dobę, a ich natężenie waha się od 30-96 decybeli. Jest to całkiem sporo, jeśli porównamy te dane z natężeniem dźwięków, które słyszymy w świecie zewnętrznym: 50-60 dB. To informacje pochodzące z badań Deliege’a i Slobody, współpracowników prof. E.E.Gordona.
Wszystkie te osoby głosiły paralelę uczenia muzyki i uczenia mowy. Dowiedziono, iż oddziaływanie wzbogaconego środowiska dźwiękowego stymuluje miejscowy wzrost dendrytów i modyfikuje reaktywność centralnych połączeń słuchowych (badania Lecanuet J-P., 1996, Prenatal auditory experience, [w:] Musical Beginnings, red. I. Deliege, J. Sloboda, Oxford University Press, Oxford). Im bogatsze w stymulację dźwiękowo-muzyczną i językową będzie środowisko nienarodzonego dziecka, tym bardziej układ nerwowy będzie dostosowany do odbioru, transmisji i przetwarzania takich właśnie bodźców.
Dlatego tak ważne jest, aby nie przegapić tego tak ważnego okresu życia naszego dziecka. Jednak to nie tylko kształtowanie układu nerwowego jest najważniejsze. Równie istotne jest zapewnienie atmosfery miłości i ciepła dla naszego jeszcze nienarodzonego dziecka. Tak zwane gadanie do brzucha, czy też z punktu widzenia muzyki śpiewanie do brzucha pomoże w zbudowaniu dobrych relacji nas z naszym potomkiem.
Możemy zastanawiać się po co wystawiać malucha na kontakt z muzyką, czy mową: oprócz warstwy budowania relacji możemy rozpocząć edukację muzyczną i werbalną dziecka. Proces rozumienia języka muzyki jest bardzo zbliżony do uczenia się mowy. Przeanalizujmy go:
najpierw dziecko buduje słownik mowy poprzez gromadzenie dochodzących do niego sylab, głosek, wyrazów, zdań, piosenek i rytmiczanek – prof. Gordon nazwał ten etap akulturacją. Praktycznie trwa ona całe życie, stale uczymy się nowych słów poprzez słuchanie, czy też czytanie. Tu mamy ogromne pole do popisu – przez pierwsze lata nieformalnej edukacji słownik językowy i muzyczny dziecka zależy w głównej mierze od różnorodności wypowiadanych do niego słów, przeczytanych bajek, realizowanych rytmiczanek. Pamiętajmy, że ten etap zaczyna się jeszcze w brzuchu matki – już od 14 tygodnia płód ma wykształcony narząd słuchu. Badania naukowe dowodzą, iż dziecko uczy się języka jeszcze w okresie prenatalnym. Dzieci, do których matki w życiu płodowym mówiły w swoim języku ojczystym, a po ich urodzeniu w innym języku, przynależnym do danego terytorium, znacznie łatwiej uczyły się języka, z którym miały kontakt będąc w brzuchu u mamy.
Muzyka i dobre relacje rodzic, a przede wszystkim matka – dziecko przyczyniają się do prawidłowego przebiegu ciąży i zmniejszenia stresu związanego z porodem.
Muzyka znana jest ze swoich wartości terapeutycznych. Stosowana była jeszcze w czasach Króla Dawida, który w ten sposób łagodził swoje stany depresyjne. Przede wszystkim jednak muzyka, poprzez rytm pomaga w uspokojeniu i ustabilizowaniu oddechu, a oddech jest głównym zarządzającym pracą naszego serca. Uczestnicy szkół rodzenia wiedzą, jak ważna jest kontrola oddechu podczas akcji porodowej. Umiejętne korzystanie z przepony i oddechu może w znacznym stopniu zmniejszyć bóle porodowe – podwyższyć próg bólu i zmniejszyć stres porodowy. W szpitalach, w których zamontowano sprzęt do muzykoterapii odnotowuje się znaczny spadek spożycia środków przeciwbólowych, często nawet o połowę.
Wydaje się, iż muzyka przy całej swojej różnorodności może zarówno przyczynić się do poprawy kondycji psychicznej i fizjologicznej, jak i ją znacznie obniżyć. Dlatego tak ważny jest indywidualny dobór muzyki do preferencji danej osoby. Nie łudźmy się jednak: ostre, bardzo głośne i transowe, elektroniczne brzmienia nie spowodują uspokojenia, nie zapewnią relaksu. Udowodniono, iż najbardziej sprzyjająca nam muzyka to muzyka instrumentalna z okresu baroku oraz klasycyzmu. To jednak bardzo szeroka kategoria, dlatego każdy z nas powinien sam dokonać odpowiadającego nam doboru repertuaru muzycznego. I najważniejsze – jeżeli my będziemy wypoczywać, nasze dziecko również będzie odczuwać pozytywny wpływ muzyki. Oczywiście nic nie zastąpi odgłosów natury, ale lepiej wyjechać na wieś, w góry, czy nad morze niż słuchać odgłosu ptaków w bloku.
Dziecko, które się już wykluło może liczyć na nasze wsparcie w swojej edukacji językowej i muzycznej, jeśli będziemy wiedzieć, że kolejnym po akulturacji stadium audiacji (rozumienia muzycznego) jest imitacja. Malec zaczyna powtarzać po nas wyrazy, głoski, sylaby. Najpierw dość nieporadnie, często dla nas niezrozumiale i bez związku ze znaczeniem i kontekstem. Kilka tygodni lub miesięcy później kod językowy zostaje przełamany i wypowiedzi dziecka nabierają znaczenia. Tu ważne jest ciągłe powtarzanie poprawnych form językowych oraz muzycznych: tzw. praca z motywami melodycznymi i rytmicznymi oraz naśladowanie malucha, by docenić jego pierwsze próby językowe i muzyczne.
Kolejny etap: asymilacja dotyczy już właściwie pracy samego dziecka – my możemy jedynie go naprowadzać na odpowiednie tory. W muzyce chodzi i samoobserwację: dziecko widzi brak koordynacji pomiędzy śpiewem a oddychaniem i pomiędzy śpiewnym recytowaniem a ruchem mięśni i oddychaniem. W kolejnym etapie jest w stanie samo kontrolować pracę oddechu, ciała i własnego głosu. Wtedy jest już gotowe do rozpoczęcia edukacji formalnej. A dzięki wykonanej wcześniej pracy korzystanie z edukacji formalnej będzie dużo łatwiejsze.
Możemy sobie wyobrazić sytuację dziecka, które praktycznie nie mówi i ma bardzo mały zasób słów, ponieważ nikt przez 5 lat nie zajmował się jego rozwojem, a w szkole naukę zaczyna się od uczenia pisania i czytania. W takiej sytuacji są dzieci, które idą do szkół muzycznych bez odpowiedniego przygotowania muzycznego. Maluchy, które uczęszczały na zajęcia umuzykalniające wg teorii E.E.Gordona jeszcze przed pójście do placówki oświatowej będą posiadały bogaty słownik rytmiczny oraz melodyczny, będą potrafiły koordynować swoje ciało do pracy z muzyką, a przede wszystkim muzyka będzie oznaczać dla nich czystą przyjemność ponieważ będą ją rozumieć.
Oznacza to swobodne muzyczne wypowiadanie się, czyli improwizację muzyczną. Takich umiejętności czasami nie posiada nawet absolwent akademii muzycznej. Co niestety nie jest zjawiskiem pozytywnym.
Jolanta Gawryłkiewicz Fundacja Kreatywnej Edukacji
Angielski dla dzieci do lat 3 i dla ich opiekunów. (Wstęp do podręcznika do angielskiego dla niemowląt i małych dzieci).
Przygotowaliśmy dla Was coś, co powstało z inspiracji dorobkiem tęgich umysłów uniwersyteckich, głównie ze Stanów Zjednoczonych, mówimy tu o profesorze Edwinie Eliasie Gordonie z University of South Carolina oraz Glennie Domanie, współzałożycielu Instytutu Osiągania Ludzkich Możliwości w Filadelfii. Jednak do powstania ich dzieł przyczyniła się (oprócz oczywiście szeregu lat badań) zwykła intuicja rodzicielska i wiara, że nasze dzieci są mądrzejsze, bystrzejsze niż wszystkim dookoła się wydaje, a dzięki pracy i poświęcaniu codziennego czasu na zabawy edukacyjne, możemy im zapewnić znakomity start do formalnego uczenia.
Profesor E.E. Gordon poświęcił się pracy nad stworzeniem teorii uczenia się muzyki, Glenn Doman zajął się opracowywaniem programów do wyzwalania potencjału intelektualnego dzieci z uszkodzeniem mózgu. W jaki zatem sposób można ich dokonania wykorzystać w opracowaniu podręcznika do języka angielskiego dla niemowląt i małych dzieci?
Obaj naukowcy byli podobnego zdania, iż możliwości umysłowe człowieka nie są nigdy większe niż w momencie narodzin, a z czasem zanikają. Kształcenie werbalne jest analogiczne do kształcenia muzyki i na odwrót. Profesor Gordon dzieli audiację wstępną, czyli tzw. osiąganie rozumienia muzyki na trzy stadia: akulturację, imitację i asymilację. Ten pierwszy okres to osłuchiwanie się, zdobywanie słownika muzycznego. Na zajęciach umuzykalniających wg teorii uczenia się muzyki E.E. Gordona rodzice śpiewają melodie w różnych skalach, tempach, metrum oraz rytmizują różnorodne dwudzielne, trójdzielne, jak i nieregularne rytmiczanki. Wszystko po to, aby dziecko zgromadziło jak największy zasób słownictwa muzycznego i mogło go dalej wykorzystać, np. w improwizacji. Przedtem jednak następuje imitacja – czyli dziecko stara się naśladować proponowane przez nas motywy rytmiczne i melodyczne z lepszym lub gorszy skutkiem, by w ostatnim stadium zaczęło się zastanawiać nad koordynacją ruchowo-oddechowo wokalną. Po prostu zaczyna świadomie korzystać ze swojego ciała tak, by wyrazić treść przekazu muzycznego.
Okazuje się, iż bardzo podobnie jest z uczeniem języka, i może to być nawet nasz ojczysty język. Najpierw staramy się do dziecka jak najwięcej mówić i pamiętajmy, że wszystko co do niego powiemy jest kodowane! Im różnorodniej będziemy się wypowiadać, tym zasób słów malca będzie bogatszy. Oczywiście, podobnie jak w zajęciach umuzykalniających, po dłuższym tekście, np.: rytmiczance, dobrze byłoby powtórzyć osobno wyrazy, by uprościć dziecku zapamiętywanie. Kolejno, pierwsze słowo pewnie za 2000 razem, pojawią się pierwsze próby imitacji. Najpierw oczywiście ciężko będzie nam się domyśleć o co maluchowi chodzi, a potem będziemy mogli się uznać za osobistego tłumacza naszego dziecka! Tutaj nie obejdzie się bez naprowadzania dziecka na poprawną wymowę. Spróbujmy najpierw powtórzyć brzmienie wyrazu wypowiedzianego przez malca, a potem wprowadzić poprawną wymowę. Będzie to próba dostrzeżenia partnera w dziecku, nawiązania do jego mowy.
Dalej pojawią się pytania: co to?; dlaczego? i praktycznie będziemy tylko na usługach rosnącego w oczach maleństwa.
Nie inaczej odbywa się to w języku angielskim i każdy innym, nie ojczystym dla dziecka. Musimy sobie zdawać sprawę, że dziecko do lat trzech uczy się języków obcych tak naturalnie i łatwo jak języka rodziców. Wszystko, cokolwiek usłyszy trafia od razu do pamięci długotrwałej, czyli jest nie do usunięcia.
Przypomnijmy sobie, jak wyglądała, czy wygląda nasza edukacja języka obcego, jeśli oczywiście nie poznawaliśmy go w kołysce: podstawówka, liceum, studia, dodatkowe kursy: kilkanaście lat i z jakim skutkiem? Wyobraźcie sobie 3 latka mówiącego z większą łatwością po angielsku niż wy!
Uczenie języka obcego tak małego dziecka musi być zabawą: polecamy angielskie kąpiele (rodzic mówi dziecku przez cały czas po angielsku), niemieckie obiady (to samo tylko, że po niemiecku) czy włoskie spacery. Opowiadajmy co się dzieje dookoła, śpiewajmy piosenki, mówmy rytmiczanki, to uatrakcyjni uczenie się języka.
Dla nauczycieli, którzy chcą się zająć uczeniem języków obcych niemowląt i małych dzieci mam jedną radę – bądźcie twórczy. Nie da się wszystkiego zrealizować, co przygotowaliście. Pracujcie tematycznie (trochę wcielając się w sytuacje rodzinne): czyli trochę obiadku, trochę spaceru np. wśród zwierząt – wspaniałe rytmiczanki i moc piosenek, zabawa w kolory z wykorzystaniem farb – kolorów podstawowych i tworzenie nowych. Przy wszystkim absolutnie trzeba się wygłupiać i dużo grać ciałem, głosem. Umiejętność czystego śpiewu i dobrego poczucia rytmu jest tu niezbędna. Myślę, że nie warto szukać gotowych propozycji lekcji. Każde dziecko jest wyjątkowe i za nim należy podążać. Dobrym pomysłem jest angażowanie we wszystko rodziców: niech będą konikami, razem z wami malują, czy gotują. Ich rolą są codzienne zajęcia ze swoim dzieckiem w domu. Mogą oczywiście ograniczyć się jedynie do puszczania nagrań swoim pociechom, ale forma bezpośrednia jest zawsze bardziej efektywna. No i szlifują swój angielski!
Proponujemy Wam nasze materiały w formie książeczek dla dzieci, przewodnika dla opiekuna oraz nagrań na płytach CD całej treści, jak i podkładów muzycznych i wersji angielsko-polskiej dla opiekuna. Dobrze byłoby, aby nasze dziecko słuchało płyty czysto angielskiej przynajmniej raz dziennie, po maksymalnie 20 minut. Dziecko może podczas słuchania bawić się w swoje ulubione zabawy – chodzi o zapewnienie atmosfery naturalnego osłuchiwania się z językiem. Nagranie nie zastąpi jednak opiekuna, który obecnie przebywa z dzieckiem. Polecam jak najszybciej nauczyć się materiału i do dzieła! A ile przy tym można się samego nauczyć...
Dodatkowo jestem gorącą zwolenniczką uczenia czytania praktycznie od narodzin. Przyśpieszy to wykształcenie się wzroku niemowlęciu. Jest to odkrycie Glenna Domana, a bardziej jednego z rodziców, który zaobserwował, że jego niepełnosprawny syn interesuje się czerwonymi neonami na ulicy. Przeniósł to na grunt domowy i pokazywał dziecku napisane czerwonym markerem dużymi (8cm wysokości), drukowanymi literami, na kartonikach rzeczowniki z najbliższego otoczenia. W następnej kolejności czasowniki, przymiotniki, proste zdania. Czytam z moją 1,5 roczną córką przeszło rok i mogę stwierdzić, że sprawia to jej ogromną przyjemność i przynosi duże efekty: rozpoznaje sporo wyrazów, dostrzega również osobne litery, choć w założeniu uczy się pełnych wyrazów. Ostatnio jednak woli, jak przy niej piszę wyrazy niż pokazuję gotowe. Uwielbia również pisanie wyrazów po plecach, patykiem na piasku oraz na przedmiotach w przestrzeni
Zainteresowanych odsyłam do książki „Jak nauczyć małe dziecko czytać” Glenn Doman, Janet Doman; Wydawnictwo EXCALIBUR, Bydgoszcz 1992.
Zatem zapraszamy na zajęcia, do zapoznania się z treścią materiałów i życzymy powodzenia oraz dużo radości z efektów pracy!
Jolanta Gawryłkiewicz i Zespół
List do Pani Minister Edukacji Katarzyny Hall wysłany dnia 15 lutego 2008 r.
Szanowna Pani Minister,
Z nadzieją na lepszą przyszłość przeczytaliśmy artykuł Doroty Szwarcman „Bardziej głuche ucho” w Polityka nr 6 (2640), 9 lutego 2008. Czy jednak samo zauważenie przez decydentów konieczności poszerzenia edukacji kulturalnej wystarczy? Może warto skorzystać z wypracowanych, a przede wszystkim empirycznie sprawdzonych i udowodnionych koncepcji naukowych, znanych i stosowanych na całym świecie?
Zabieram głos jako reprezentantka instytucji promujących jedyną dotąd opracowaną i w pełni efektywną teorię uczenia się muzyki autorstwa Edwina Eliasa Gordona, który jest improwizującym muzykiem, pedagogiem i psychologiem muzyki, obecnie współpracującym z University of South Carolina w stanie Columbia. Profesor Gordon jest powszechnie znany w naukowym środowisku muzycznym na całym świecie. W Bydgoszczy istnieje od 1996 roku Polskie Towarzystwo E.E. Gordona, które podejmuje szereg inicjatyw zmierzających do wprowadzenia teorii uczenia się muzyki do praktyki edukacyjnej. Zorganizowano dotąd sześć seminariów gordonowskich z Autorem teorii, pięć konferencji, ukazały się także publikacje prezentujące polską interpretację teorii uczenia się muzyki. Od 1999 w Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy prowadzone są systematycznie zajęcia umuzykalniające dla niemowląt i małych dzieci. Jest to inicjatywa pionierska na skalę kraju. Współpracujemy ze szkołami rodzenia, które umożliwiają nam promowanie edukacji muzycznej już od po-częcia.
Muzyka w okresie prenatalnym oraz do 18 miesiąca życia jest podstawowym bodźcem, stanowi jedną z głównych form aktywności dziecka. Mówi się o paraleli uczenia muzyki i uczenia mowy. Początki możemy zaobserwować już w okresie prenatalnym. Płód jest wrażliwy na dźwięki prze cały ostatni trymestr życia prenatalnego. Dowiedziono, iż oddziaływanie wzbogaconego środowiska dźwiękowego stymuluje miejscowy wzrost dendrytów i modyfikuje reaktywność centralnych połączeń słuchowych. Im bogatsze w stymulację dźwiękowo-muzyczną i językową będzie środowisko nienarodzonego dziecka, tym bardziej układ nerwowy będzie dostosowany do odbioru, transmisji i przetwarzania takich właśnie bodźców. Nie trzeba chyba dowodzić, że kształcenie muzyczne niemowląt i małych dzieci kształtuje zdolności komunikacyjne – ich opiekunowie uczestnicząc w zajęciach umuzykalniających obserwują u swoich dzieci zwiększoną płynność mowy, lepszą dykcję i koncentrację, co oczywiście wpływa na ich rozwój intelektualny. Zajęcia odbywają się raz w tygodniu, ale zadaniem rodziców jest bawić się z dzieckiem w domu w podobne zabawy rytmiczno-melodyczne. Takie spotkania edukacyjne nie tylko kształcą słuch, ale także świetne przygotowują społecznie zarówno dzieci jak i rodziców poprzez angażowanie ich w różne inicjatywy na rzecz społeczności lokalnej, np. w ramach organizowanych przez nas koncertów dla niemowląt i małych dzieci, które odbywają się raz w miesiącu. Wspomniane koncerty przygotowywane są przez pracowników Polskiego Towarzystwa E.E. Gordona (PT EEG), Fundacji Kreatywnej Edukacji (FKE), rodziców dzieci uczęszczających na zajęcia umuzykalniające a także studentów Pedagogiki Wczesnoszkolnej i Wychowania Muzycznego oraz Pedagogiki Przedszkolnej i Wychowania Muzycznego – specjalności prowadzonych od 2004 roku na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy według programu w całości opartego na teorii uczenia się muzyki, opracowanego przez prof. UKW dr hab. Ewę Zwolińską.
W roku 2007 ukazała się praca E.A. Zwolińskiej i M.M. Gawryłkiewicz „Podstawa programowa nauczania muzyki według teorii uczenia się muzyki E.E.Gordona”. We wstępie publikacji przywoływane są wyniki badań określających stan kompetencji mu-zycznych społeczeństwa polskiego. Otóż badania te wskazują na olbrzymią przepaść między osiągnięciami muzycznej elity – zawodowych muzyków, a kompetencjami przeciętnego słuchacza. Krótko mówiąc obecna sytuacja, m.in. oddzielenie edukacji zawodowej muzycznej pozostającej w gestii Ministerstwa Kultury od edukacji muzycznej ogółu społeczeństwa, które pozostało w Ministerstwie Edukacji, przyczyniła się do tego, iż już niebawem nie będzie odbiorców wykonań zawodowych muzyków. Kształcenie muzyczne w placówkach oświatowych w sposób niewystarczający przygotowuje do świadomego czerpania wrażeń estetycznych i intelektualnych. Nie dziwi nas, że uczniowie według danych z nowego raportu ekspertów Polskiej Rady Muzycznej wypadają bardzo słabo na tle innych krajów Europy. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest to powierzenie uczenia muzyki osobom nie mającym do tego żadnych kompetencji, ale o tym pisała pani redaktor Dorota Szwarcman. Innym ważnym mankamentem jest niedostosowane do potrzeb oraz zainteresowań uczniów metod nauczania. Będąc w filharmonii wielokrotnie możemy być świadkiem uciszania niesfornych słuchaczy – np. gimnazjalistów i zastanawiamy się dlaczego są oni tacy „niewychowani”. Odpowiedź jest prosta – nikt nie pokierował ich muzycznym rozwojem w taki sposób, by byli w stanie zrozumieć muzyczny przekaz koncertu. Biorąc pod uwagę dzisiejszą edukację muzyczną trzeba stwierdzić, że głównymi słuchaczami muzyki nie masowej jest pokolenie emerytów i rencistów, bo ich poziom edukacji muzycznej i jakość kształcenia był znacznie wyższy. Podobnie jest dziś z uczeniem matematyki w klasach początkowych. Nauczyciele, którzy nie mają wystarczających kompetencji, co przekłada się na ich stosunek emocjonalny do przedmiotu, nie są w stanie dobrze nauczyć matematyki. Efekty mamy w wynikach testów, w tym PISA oraz ilości kandydatów na uczelnie techniczne.
Pani Dorota Szwarcman przywołuje również w artykule zjawisko zniechęcenia uczniów tradycyjnymi metodami kształcenia polegającymi na wkuwaniu formułek i życiorysów kompozytorów. Pomijając wątek czysto wychowawczy dotyczący biografii niektórych z nich, należałoby się zastanowić nad celem naszej edukacji muzycznej. Czerpiąc przykład chociażby z wypracowanych i obecnie coraz częściej stosowanych metod edukacji nieformalnej tj.: praca projektowa, uczenie przez doświadczenie, czy praca grupowa czemu nie wprowadzić tego w uczeniu muzyki? Uczestniczenie w zespołach instrumentalnych, czy wokalnych nawet bardziej niż gra indywidualna może pozwolić nie tylko na stymulację rozwoju muzycznego dziecka lecz również pozwoli na doświadczenie pracy grupowej. Dodatkowo takim wypracowanym koncertem można włączyć się w akcję charytatywną, czyli formę pracy społecznej, wolontariatu. Jakże wspaniale można zmotywować dziecko do pracy, również w charakterze organizatora przedsięwzięcia - czyli jesteśmy już o krok od pracy projektowej. Wszystko oczywiście pod warunkiem takiej pracy z młodzieżą, która pozwoli im rozwinąć się muzycznie.
Pragnę podkreślić podstawową kwestię, która może znacznie poprawić dzisiejszy stan rzeczy. Profesor Edwin Elias Gordon, twórca sekwencyjnej teorii uczenia się muzyki mówi, że specjaliści od rozwoju dziecka żartują czasami, iż chcieliby umrzeć jako małe dzieci, ale najpóźniej jak tylko byłoby to możliwe. Zdają sobie bowiem sprawę, że możliwości uczenia się nigdy nie są większe niż w chwili narodzin. W niektórych kulturach, uznaje się, iż dziecko w chwili narodzin ma już dziesięć miesięcy, czyli tak na prawdę jego rozwój dokonuje się jeszcze w łonie matki. Profesor Gordon – autorytet także w dziedzinie edukacji muzycznej niemowląt i małych dzieci twierdzi, że najważniejszym okresem dla uczenia się jest czas od pierwszych chwil po urodzeniu (a może jeszcze przed tym faktem) do ukończenia trzeciego roku życia. Właśnie wtedy należy kierować dzieckiem tak, by odbierało nieustrukturowane, nieformalne oddziaływania. W tej kwestii ogromną rolę do spełnienia mają rodzice, którzy muszą poczuć się odpowiedzialni ten najważniejszy okres dla rozwoju dziecka, by nie został on zaprzepaszczony.
Kolejny czas pod względem ważności, to lata między trzecim a piątym rokiem życia, kiedy oddziaływania mają charakter już ustrukturowany, ale wciąż nieformalny, realizowany przez dom rodzinny lub przedszkole. To, czego dziecko uczy się podczas pierwszych pięciu lat, tworzy podstawę dla całej późniejszej edukacji, która tradycyjnie rozpoczyna się wraz z przekroczeniem progu przedszkolnej czy szkolnej „zerówki”. Im wcześniej dziecko uzyska tę podstawę, tym więcej skorzysta z późniejszej edukacji i odwrotnie – im później tego dokona, tym gorsze będą dalsze efekty. Po raz drugi nie powtórzy się okazja do nadrobienia pow-stałych zaniedbań, a nauczanie w takiej sytuacji będzie miało charakter jedynie wyrównawczy, a nie wzbogacający.
Poprawa stanu kształcenia muzyki w Polsce wymaga porzucenia nieefektywnych metod. Uczenie muzyki nie może rozpoczynać się od poznawania nut. Czy możemy sobie wyobrazić dziecko idące do zerówki, które jeszcze nie potrafi mówić, a zaczyna edukację od czytania i pisania? W Polsce w ten właśnie sposób podchodzi się do kształcenia formalnego dzieci. To jedynie początek ogromu nieporozumień i błędów, które możemy znaleźć w dzisiejszym systemie edukacji muzycznej. Przykładem na ogromne marnotrawstwo środków, które przeznacza się na dzisiejsze szkoły artystyczne jest kształcenie muzyków, którzy nie potrafią improwizować muzycznie. Znowu posługując się analogią do kształcenia językowego, jest to taka sytuacja, w której uczeń nie potrafi wypowiedzieć się inaczej niż poprzez wyrecytowanie z pamięci notatki poprzednio podanej przez nauczyciela.
Prof. E.E.Gordon opracował teorię uczenia muzyki, która pozwala na pełne rozumienie muzyki, na świadome posługiwanie się materiałem muzycznym, by sprawnie improwizować, czyli tworzyć muzykę. Okazuje się, iż jedynie kilka procent ludzi nie jest w stanie tych kompetencji nabyć. Rozumienie muzyki wymaga oczywiście lat pracy, ale im wcześniej uczenie rozpoczniemy, tym lepsze wyniki uzyskamy.
Występując w imieniu instytucji promujących teorię uczenia muzyki prof. E.E.Gordona podkreślam, że powinna być ona dostępna dla wszystkich uczących się muzyki w Polsce.
Obecnie prowadzimy oddolne działania, nie czekając na rozwiązania systemowe. Jednakże zasięg oddziaływania naszych inicjatyw mógłby być znacznie większy, przy poparciu ze strony Ministerstwa Edukacji.
Chętnie podzielimy się również swoimi doświadczeniami z osobami, którym zależy na poprawie edukacji muzycznej w Polsce.
Prosimy pamiętać o nas przy reformowaniu edukacji muzycznej w Polsce.
Jolanta Gawryłkiewicz
Prezes FKE
Członkini PT EEG
I Seminarium Gordonowskie – Radziejowice 1991 r. ; II Seminarium Gordonowskie - Krynica 1995 r.; III Seminarium Gordonowskie - Zamość 1998 r.; IV Seminarium Gordonowskie - Bydgoszcz 2001 r.; V Seminarium Gordonowskie - Ciechocinek 2004 r.; VI Seminarium Gordonowskie – Bydgoszcz 2006 r.
I Ogólnopolska Konferencja PT EEG „Sposoby kierowania rozwojem muzycznym dziecka w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym”, Bydgoszcz 1997; II Ogólnopolska Konferencja PT EEG „Rola muzyki w nauczaniu zintegrowanym”, Bydgoszcz 2000; III Ogólnopolska Konferencja PT EEG „Kreatywność w procesie edukacji”, Bydgoszcz 2002; IV Ogólnopolska Konferencja Naukowa „Twórcze aspekty edu-kacji dziecka”, Bydgoszcz 2005; V Ogólnopolska Konferencja Naukowa PT EEG „Podstawa programowa nauczania muzyki w świetle teorii uczenia się muzyki Edwina E. Gordona, Bydgoszcz 2006.
E. Zwolińska, W. Jankowski (red): Teoria uczenia się muzyki według Edwina E. Gordona, WSP Bydgoszcz 1995; E. Zwolińska (red.): Sposoby kierowania rozwojem muzycznym dziecka w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym, WSP Bydgoszcz 1997; Ewa Zwolińska (red.): Podstawy teorii uczenia się muzyki według Edwina E. Gordona, Wydawnictwo uczelniane WSP, Bydgoszcz 2000; Miłosz Gawryłkiewicz, Mirosława M. Gawryłkiewicz, Ewa A. Zwolińska (red. muzyczna): Niezbędnik muzyczny nr 1 i 2. Piosenki, muzyka ludowa, melodie popularne (CD). Wydane przez Polskie Towarzystwo Edwina E. Gordona. Bydgoszcz 2003; Ewa A. Zwolińska: Naucz swoje dziecko audiować, Wydawnictwo “Kreska”, Bydgoszcz 2004.
|